Moja historia i nie tylko

to już drugi miesiąc

Tak właśnie – jesteśmy otwarci, jako gabinet, już drugi miesiąc, a dokładnie od 1 sierpnia. Wiele już się podziało. Parokrotnie przyjmował u nas lekarz na konsultacje i mamy już pierwsze efekty terapii plazmowej. Te drugie cieszą jak nic innego. To właśnie po to gabinet powstał. Miałam okazję wykonywać badanie kontrolne osobie z, początkowo pełnoobjawową, boreliozą po skorzystaniu z 10 sesji Sanoplazmą i prawie sama nie wierzyłam w to co widziałam. Wynik pomiaru na Scanerze wydawał się jak od innej osoby, a co równie istotne Pani W. czuła się nieporównywalnie lepiej niż przed rozpoczęciem kuracji ( więcej energii i zapału do życia, mniej dolegliwości bólowych, lepszy stan psychiczny). Tak – warto było zacząć tę drogę. To oczywiście nie jedyne rezultaty – u innych klientów też postępy są czynione – ale to było tak spektakularne. Pani W. dojeżdżała do gabinetu aż zza Zielonej Góry i korzystała z zabiegów „w seriach” bardzo intensywnie.

Obiecałam dawno temu – czyli w pierwszym poście ;o), że napisze więcej o swojej historii i chorobie i słowa dotrzymam. Proszę o wyrozumiałość. Myślę, że jak wyrobię w sobie nawyk pisania postów to pójdzie gładko – ale do tego też trzeba mieć trochę przygotowania – tak myślę – choć może inni blogerkami/rami się rodzą…..

początek

Witam na mojej stronie i zarazem moim skromnym blogu, którego właśnie uczę się obsługiwać. Będę chciała podzielić się własnymi doświadczeniami z mojej walki z boreliozą. Nie z potrzeby uzewnętrzniania się, bo z natury jestem introwertyczką. Nie mam też zapędów ekshibicjonistycznych, dlatego też pisząc o sobie i swojej historii zachowam maximum prywatności. Zdecydowałam się na prowadzenie bloga „ku pokrzepieniu serc” – może komuś moja historia będzie pomocą na jego własnej drodze ku równowadze i do dobrostanu.

Wkrótce zaczynam – do szybkiego!